Remisowe derby
W niedzielę na boisku na Górce bialska Stal zmierzyła się z rezerwami Podbeskidzia.
Podbeskidzie II - BKS Stal 1:1 (1:1)
Bramki:
1:0 Jonkisz (26')
1:1 Wiśniewski (30')
Podbeskidzie II: Kaczmarek, Mójta, Lazarus, Horoszkiewicz, Pazio, Hiszpański (66. Zakrzewski), Kuszmider, Felsch (74. Kareta), Możdżeń, Janeczko (60. Bujok), Jonkisz (87. Łaciak)
BKS Stal: Kozik, Dzionsko, Szczurek, Dancik, Prokopów (68. Bednarz), Caputa (82. Brychlik), Sobala, Czaicki, Zdolski, Karcz, Wiśniewski (74. Luke)
Gospodarzem derbów było Podbeskidzie, ale tradycyjnie lepiej zorganizowaną grupą kibiców miala bialska Stal, która tydzień temu również na boisku na Górce pokonała rezerwy Górnika Zabrze 2:1. Tym razem poprzeczka zawisła dużo wyżej bowiem podopiecznym trenera Rafała Góraka przyszło zmierzyć się z drużyną naszpikowaną piłkarzami ekstraklasowego Podbeskidzia. Czerwono-żółto-zieloni przystąpili do spotkania bardzo zmobilizowani i trzeba przyznać, że pierwsze 45 minut przyniosło im wiele szans do zdobycia bramki. W 20. minucie po ładnej akcji BKS i podaniu Damiana Zdolskiego, na strzał zdecydował się Filip Wiśniewski, jednak jego uderzenie pozostawiało sporo do życzenia. Dwie minuty później powinno być 1:0 dla BKS. Piłka w polu karnym dotarła do Zdolskiego, ten minął obrońcę i strzelił z kilku metrów. Piłka przeleciała jednak nad bramką. Niewykorzystana sytuacja kapitana bialskiej Stali zemściła się w 26. minucie, gdy gola zdobyło Podbeskidzie. Na listę strzelców wpisał się Jonkisz. Podopieczni Góraka ruszyli do odrabiania strat. Minutę po stracie bramki z kilku metrów główkował Wiśniewski, jednak znowu zabrakło mu precyzji. W 29. minucie po ogromnym zamieszaniu w polu karnym Podbeskidzia piłka dotarła do Michała Szczurka, który stojąc niepilnowany kilka metrów przed bramką nie potrafił umieścić w niej futbolówki. Wreszcie w 30. minucie po ładnej akcji Kamila Karcza z prawej strony i dośrodkowaniu do Filipa Wiśniewskiego, ten ostatni zdobył wyrównującego gola. W pierwszej połowie więcej goli nie padło i trzeba przyznać, że w ostatnim kwadransie pierwszej części gry niewiele się działo.
Początek drugiej połowy był wyrównany, ale jako pierwsi rywala mogli zaskoczyć gospodarze. Najpier do dośrodkowaniu Mójty z rzutu wolnego piłki nie utrzymał w rękach Krzysztof Kozik, ale w porę naprawił swój błąd. W 57. minucie po kontrataku Podbeskidzia w doskonałej sytuacji znalazł sięJaneczko, ale fatalnie spudłował. W odpowiedzi w 61. minucie BKS zdobył gola z rzutu rożnego. Dobitka Wiśniewskiego po strzale Zdolskiego nie została jednak uznana, bo napastnik bialskiej Stali był na pozycji spalonej. W 67. minucie przed kolejną świetną szansą stanął Zdolski, który będąc sam na sam z Kaczmarkiem trafił w poprzeczkę. W 82. minucie znów BKS mógł objąć prowadzenie. Kamil Karcz przedryblował czterech zawodników gospodarzy i dograł do świetnie ustawionego Seweryna Caputy. Ten strzelił mocno, ale nad poprzeczką. W odpowiedzi Podbeskidzie przeprowadziło akcję, w której sporo szczęścia miała bialska Stal. Po zagraniu Bujoka piłka odbiła się od obrońcy, słupka i wpadła w ręce Kozika. Chwilę później znów piłka znalazła sięw polu karnym gospodarzy. Strzał Karcza został jednak zablokowany. W 88. minucie swojej szansy nie wykorzystał Przemysław Brychlik, który znalazł się sam przed bramkarzem Podbeskidzia. Strzał pomocnika Stali był jednak minimalnie niecelny. Ostatecznie mecz zakończył się remisem 1:1, choć trudno oprzeć się wrażeniu, że to BKS był zespołem zdecydowanie lepszym. Szkoda niewykorzystanych sytuacji, których w tym eczu było bez liku.







